Wycieczkę do Łomży zakończyli w policyjnej celi
Łomżyńscy kryminalni ustalili i zatrzymali trzech mieszkańców Warszawy, którzy przyjechali do Łomży, aby ... kraść. Łączna wartość strat to ponad 3 tysiące złotych. Wszyscy mężczyźni usłyszeli już zarzuty, jednak policjanci nie wykluczają ich rozszerzenia. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności. Najstarszy z zatrzymanych działał w warunkach recydywy, co może skutkować podwyższeniem kary nawet o połowę.
Sprawcami okazali się mężczyźni w wieku 20, 22 i 41 lat. Kryminalni zatrzymali ich na jednym z łomżyńskich parkingów, po tym jak otrzymali zgłoszenie, że w sklepie nieopodal doszło do kradzieży. Mężczyźni mieli plan, aby trochę sobie "dorobić". Wynajęli w Warszawie auto, a na miejsce skoku wybrali Łomżę, bo tu ich nikt nie zna. Zdziwili się, że tak szybko wpadli. Na początku próbowali jeszcze wymyślać różne historie i tym zwieźć policjantów, ale po tym jak w ich samochodzie kryminalni znaleźli przedmioty opatrzone sklepowymi zabezpieczeniami ich plan posypał się. W trakcie dalszych czynności okazało się, że podczas kilkugodzinnego pobytu w Łomży zdążyli odwiedzić trzy sklepy. Ich łupem padały perfumy i drobna elektronika. Mężczyźni upatrzone wcześniej przedmioty, brali z półek i wkładali do specjalnie przygotowanej torby, tłumiącej zabezpieczenia, tak aby sklepowe bramki nie piszczały. Straty łącznie wyniosły ponad 3 tysiące złotych. Policjanci odzyskali wszystkie wyniesione ze sklepów rzeczy.
Jak się okazało, 41-latek był już wcześniej karany za podobne przestępstwo umyślne i odbywał karę pozbawienia wolności. W związku z tym odpowie w warunkach recydywy. Dla 20 i 22 latka był to "pierwszy raz" i zarzekali się, że ostatni, choć catering w policyjnej celi im smakował. Wszyscy trzej usłyszeli już po dwa zarzuty każdy. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że zarzuty mogą zostać rozszerzone, bo sprawa ma charakter rozwojowy.